Grzejnik, cały rozpalony, tak mówi rozżalony: - Zaraz chyba eksploduję, w każdej rurce parę czuję! Wezwano więc całą armaturę, aby uradzić, jak zbić temperaturę. Wina jest palacza, bo choć centralne ledwo zipie, to jeszcze węgiel w nie sypie! Na pomoc wezwano rynnę spustową. Ta przekręciła wylewkę wylotową. I tak jak woda kotłownię zalewała, tak temperatura grzejnika spadała. Gdy rynna spustowa Bryza kolegę uleczyła, to wspólnie z grzejnikiem łazienkowym Bolero zatańczyła.