Śniła się grzejnikowi piękna, biała rynna. W blasku słońca skąpana była jakaś zimna. Zapałał do niej uczuciem prawdziwym, gorącym i tak pełnym pary aż rozsadzającym. Obudził się mokry cały i zalany potem, popatrzył, uśmiechnął i zasnął z powrotem.