Wkręty do uchwytów rynnowych zabawiały się z grzejnika aluminiowego uszczelką. Na amory i harce hętkę miały wielką. Skakały po półeczkach, zamykały w skrzynkach, sypały kawałami o zmurszałych tynkach. Uszczelka zaś jak w amoku, jak zaczarowana tańczyła taniec na rurze do białego rana. I dopiero w południe, kiedy już wymiękła, zasnęła pod wkrętem, dobrze że nie pękła.