Pewien pan miał dom zbudowany, cały taki jaki był zaplanowany. Lecz coś mu spokoju nie dawało, że czegoś jeszcze tu brakowało. Zaczęło padać i wszystko jasne było, gdy stał koło domu i go przemoczyło. Z całego dachu woda poleciała bo żeby się zatrzymać rynny nie miała. A jak na grzejniku chciał wysuszyć ubranie, czego brakuje skończyło się dociekanie. Dokupioną rynnę i kaloryfer zamontował, wykończenie domu teraz świętował.