W małym ogrodzie tuż pod lasem, wąż ogrodowy przebywał czasem. Gdy zrosił trawę, podlał rabatki, wracał co swojej malutkiej chatki. W ciemnym kąciku, ciasno zwinięty, o samotności myślał przeklętej. Pewnego ranka coś się zmieniło, jego serduszko mocniej zabiło. Pompa ciepła się zjawiła, duszę węża ożywiła. Dziś nie leży już zwinięty, bo w miłosne wpadł odmęty.