Opowiem Wam bajeczkę jak rynna pokochała grzejnik, nie mocno lecz troszeczkę. Dniami i nocami przez okno na grzejnik spoglądała, z miłości czerwonego koloru nabrała. Pewnego dnia spojrzenia ich się spotkały, aż rury spustowe z wrażenia pomdlały. Razem chronili ludzi przed wodą, grzejnik suszył ubrania, rynna zbierała wodę opadową. Po rynnie woda jak z kaczki spływała, w grzejniku pod wpływem ciepła bulgotała, a miłość z każdym dniem rozkwitała i trwała, trwała, trwała.