Rynna Bryza nad dachem wisiała, swoje ciało w deszczu kąpała, zachwycała się kąpielą boską, bo było jej beztrosko. Nie podobała się wilgoć gospodarzowi i kazał grzać dom grzejnikowi. Na widok Bryzy promiennika kwarcowego zatkało i zaczął grzać z mocą całą. Gospodarz nie wytrzymał, okno otworzył, a promiennik wtedy ożył. Zawołał do Bryzy, że jest z tym deszczem jej do twarzy i że o niej cicho marzy. Zostali parą wspaniałą i mają dzieci gromadkę całą.